header image

Zakarpacie i Podkarpacie oraz odrobina Słowacji

Z Przemyśla wyruszyłem w czwartek 22 czerwca, dość wcześnie i przy pięknej słonecznej pogodzie. Do przejścia granicznego w Krościenko – Smolnica, wybrałem swoje ulubione malownicze trasy przez Fredropol, Grószową i Arłamów. Odprawa graniczna w Krościenku trwa zazwyczaj bardzo krótko, w porównaniu z tą na przejściu najbliższym Przemyślowi, czyli w Medyce. Po stronie ukraińskiej drogi asfaltowe są gorsze lub lepsze, więc nie można się śpieszyć. Krótki postój z przerwą na pizzę, zrobiłem w centrum Starego Sambora. Nad urokami tego miasteczka nie będę się rozwodził, bo nie ma nad czym. Kolejną miejscowością na mojej trasie była miejscowość Sianki. Do Sianek prowadzi malownicza często wijąca się serpentynami droga H13. Droga ta biegnie wzdłuż jednej z najpiękniejszych w Europie trasy kolejowej – Kolei zakarpackiej. Wysokie wiadukty, tunele kolejowe robią wrażenie, także na podróżujących drogami nieżelaznymi.

Zakarpacie

Sianki

Sianki

Sianki – przed wojną były znanym ośrodkiem narciarskim. Dzisiaj z tej świetności nie zostało prawie nic. Zakopanem na pewno Sianki dzisiaj już nie są. Centralnym miejscem tej miejscowości jest dworzec kolejowy, wspomnianej kolei zakarpackiej. Dworzec i pociągi stojące na peronach widać również ze strony polskiej, gdy po kilkugodzinnej wędrówce dotrzemy do źródeł Sanu. Przed wjazdem do miejscowości są tablice opisujące w języku ukraińskim historię tego przedwojennego kurortu.

Sianki

Kolej Zakarpacka

Do Przełęczy Użockiej a zarazem granicy okręgu lwowskiego i zakarpackiego docieram bardzo dobrą  drogą. Na szczycie jest posterunek i szlaban jak na granicy. Samochód przede mną jest szczegółowo kontrolowany, ja przejeżdżam bez sprawdzania. Po kilku kilometrach, kontroluje mnie kolejna dziwna ekipa z kałasznikowami na piersiach, na terenowym samochodzie wielkie krzyże maltańskie z tryzubem w środku. Jak się później dowiedziałem to Państwowa Straż Graniczna Ukrainy.

Zakarpacie

Tuż za przełączą asfalt przypomina paczwork a na niebie pojawia się wielka czarna chmura. Z dnia robi się prawie noc. Przejeżdżając obok sklepiku w wiosce Luh, miejscowi amatorzy mocnych trunków, krzyczą abym dalej nie jechał, bo zaraz lunie z nieba. Namiot w pośpiechu rozbiłem w ogródku za tym sklepikiem. Dwóm miejscowym bohaterom wojny na wschodzie Ukrainy postawiłem po wódce, a w ich towarzystwie przy odgłosach walącego w eternitowy dach gradu wypiłem lane piwo i otrzymałem zapewnienie, że będę tu bezpieczny a mojego motocykla nikt nie tknie. Noc była zimna i ulewna, a motocykla i mnie nikt nie tkną. Od jednego z moich kompanów  dostałem pamiątkową odznakę za bohaterską walkę w moskalami.

Zakarpacie


Zakarpacie

Zakarpacie

Na motocyklowy strój założyłem dobre ortaliony i ruszyłem na Słowację przez, również małe przejście graniczne w Malyi Bereznyj. Przed granicą zatankowałem do pełna, taniego paliwa. Odprawa trwała również krótko, a tuż za granicą w miejscowości Ubla skręciłem w lewo na Tibavę i w Sobrancach w prawo w stronę jeziora Zempliska Szirawa.

Zemplinska Sirava

Zemplinska Sirava

Cały czas wiało solidnie raz jednego, raz z drugiego boku i co chwilę deszcz. Wjechałem na pierwszy napotkany kemping. Kemping był porządny, z dobrymi sanitariatami, prysznicami i niebieską wodą w badanie. Na kempingu tylko dwa kampery i barak kogokolwiek na recepcji. Najwyraźniej w taką pogodę i to tuż przed wakacjami, nikt tłumów się nie spodziewał. Bar był też zamknięty, a ja z cudem na tym wietrze uruchomiłem radziecką kuchenkę benzynową, zwaną breżniewką !

Tak rozgrzany przetrwałem kolejną noc w namiocie, wspominając rowerową wyprawę na Islandię, gdzie pogoda i temperatura w nocy były identyczne.

Rano wiało zdecydowanie mniej i na chwilę przestało nawet padać. Zwinąłem mokry namiot i ruszyłem w drogę przez Vinianskie Jaziero, Humenne, Medzilaborce na Przełęcz Radoszycką i do Polski. W Medzilaborcach zakupiłem zapas rumu, a muzeum Andy Varhola, które bardzo polecam, odpuściłem sobie. Byłem już w nim kilka razy, w tym roku również. Przed wjazdem do Humennego i przed Medzilaborcami smutne wrażenie robią cygańskie slumsy, ale to też trzeba zobaczyć.

Vinarske Jazero


Słowacja


Słowacja

W Komańczy dotankowuję mały zbiornik mojej Hondy Transalp i ruszam do Rymanowa Zdroju, odwiedzić kumpla, który dochodzi do siebie po zawale. W momencie gdy wjechałem do Zdroju znowu oberwało się niebo, dzięki czemu miałem więcej czasu na kawę, razowe pierogi i bezalkoholowe piwo. Z Rymanowa do Przemyśla wybrałem drogę przez Birczę.

Podkarpacie

Po drodze kilka razy dopadał mnie chłodny ulewny deszcz. Na słynnych serpentynach Gór Słonnych uważałem aby nie zaliczyć gleby. Zastanawiałem się, kto pożałował mi tego trzydniowego urlopu ? Pogoda może nie dopisała, ale dla takich widoków było warto spędzić ten czas w ortalionach.

Góry Słonne

 

podkarpacie - zakarpacie